poniedziałek, 14 września 2015

4. Poetry

Cały wieczór upłynął bardzo miło. Szczególnie dla mojej mamy, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz mogła się spotkać z jakąś jej koleżanką. Mama Chaza trochę mnie wypytywała o szkołę co czasem było trochę irytujące, ale widać, że to miła kobieta. Kiedy Chaz z jego mamą już poszli, zdecydowałam się pomóc mamie w sprzątaniu. Trochę pozmywałam, starłam ze stołu no i przy okazji ubrudziłam moją sukienkę... Tak więc poszłam się przebrać w leginsy, czarny top i założyłam a to szarą bluzę z kapturem, a brudną sukienkę zaniosłam do kosza na brudy. Modliłam się w duchu, aby odprała się ta sukienka, bo jest moją ulubioną.
- Kochanie, może pójdziesz już spać ? Jest późno.- nie dowierzam co ona w ogóle mówi
- Mamo jest dopiero 19!
- Ale idziesz jutro do szkoły
- Mamo ! Nawet małe dzieci kładą się spać po dobranocce a ty mi każesz przed ?! Gdzie ta sprawiedliwość?!- zaśmiałam się a mama mi zawtórowała. - Idę się przejść, lepiej mi to zrobi na sen - podeszłam do mamy i ucałowałam ją, na co ona tylko machła ręką i poszla do kuchni.
Szłam, szłam i szłam czekając, żeby zobaczyć gdzie tym razem mnie moje nogi powiodą i nie zdziwiłam się kiedy przed moimi oczami ukazał się wielki znak "Caffee" . Miałam ochotę na gorącą czekoladę więc znów ją zamówiłam i usiadłam na moim stałym miejscu. Chłopak, który stał za ladą i przyjmował moje zamówienie stwierdził, że muszę być wielbicielką gorącej czekolady, nic mu nie odpowiedziałam, ale żeby on tylko wiedział po co ja tutaj przychodzę...Tak, ten chłopak mnie intryguje i jest jak jedna wielka zagadka, którą mam zamiar rozwiązać, a przynajmniej będę próbowała.
Był marzec a na dworze było z dnia na dzień coraz cieplej i widnej. Kocham wakacje i z utęsknieniem na nie czekam, ale przede mną jeszcze 3 miesiące szkoły. Chociaż pewnie szybko zleci i wreszcie będę mogła się znów opalać i może nawet chodzić na dyskoteki. Każdy traktuje mnie tutaj jak równą sobie, nikt mnie nie poniża ani nie smuci. Jestem zadowolona z tej dużej zmiany i niczego nie żałuję.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka oznajaczący, że ktoś właśnie wszedł do kafejki. Podniosła swój wzrok wyżej i nie porzałowałam tej decyzji. Moim oczom ukazał się nieznajomy chłopak, ten sam z którym widuję się tutaj codziennie. Prawdopodobnie wygląda to trochę zabawnie, kiedy tak siedzimy i spoglądamy na siebie ale żadne  z nas nie ma odwagi podejść do drugiego lub po prostu nie chce. Siedząc spoglądałam na niego i próbowałam rozszyfrować o czym można tak ciężko myśleć każdego dnia. I mogę wnioskować, że to nie było dla niego nic miłego. Zapisywał coś w jakimś zeszycie, byłam strasznie ciekawa więc skorzystałam z okazji, kiedy chłopaka nie było i bardziej nachyliłam się w stronę jego stolika i kątek oka zobaczyłam napis "wiersze", moje zdziwienie było ogromne bo on sam nie wygląda na chłopaka, który pisałby poezję.
*beeeeep* Mama: ,, Wróć już do domu, chciałam z tobą porozmawiać"
Po otrzymaniu tego sms'a od mamy zaniepokoiłam się i szybko ruszyłam do wyjścia, słysząc jedno słowo i dobrze wiedziałam kto je wypowiedział
- Ciekawska...- odwracając głowę w jego stronę nie zobaczyłam już nikogo, tylko puste miejsce. Czy to w ogóle jest możliwe ?! Mam jakieś problemy chyba...
Wracając do domu zastanawiałam się o czym mama chce ze mną tak pilnie porozmawiać...
- Maamo! Jestem - zastałam ją siedzącą w salonie, usiadłam na przeciwko niej i spodziewałam się najgorszego, ale ona miała minę jak najbardziej zadowoloną...
- Kochanie, czemu mi nie powiedziałaś, że macie bal w szkole?! - powiedziała tak podekscytowana jak nigdy...
- Bo chyba się na niego nie wybieram - powiedziałam cicho bo wiedziałam jaka będzie jej reakcja
- Zwariowałaś?!- tak jak mówiłam...
- Nie mam pary mamo - powiedziałam trochę zażenowana
- Napewno się ktoś znajdzie, bo chyba wpadłaś Chazowi w oko - mama zabawnie poruszyła brwiami na co się zaśmiałam
- Zobaczymy..
- A więc kiedy idziemy kupić sukienkę ?
- Może jutro ?
- Jak najbardziej. Tak się cieszę Rosę !- podeszła do mnie tuląc mnie do piersi. Była taka podekscytowana. Jeśli chodzi o kupno nowej sukienki to jestem jak najbardziej za !
***
Po zażyciu releksującej kąpieli, wyjęłam z biurka czysty zeszyt i na pierwszej stronie napisałam "wiersze". Postanowiłam też zrobić coś takiego, żeby przynajmniej na chwilę móc oderwać się od rzeczywistości lub właśnie pozbyć się bałaganu jaki mam w głowie. Postanowiłam napisać swoje pierwsze parę słów :
   ,, Apollo strzałę miłości dostał na jego nieszczęście, niestety, bo jego wybranka Dafne pełna nienawiści do niego była. Zakochany chciał się zbliżyć, ale Dafne tego nie chciała. Uciekała przed nim po górach i dolinach, a kiedy ją dogonił w drzewo laurowe się zmieniła, kłójąc serce chłopaka na wylot"
Nie dowierzałam, własnym oczom co własnie napisałam, ale nie było to aż takie złe a czasem lektury szkolne jak widać się przydają. Nie sądziłam, że jestem w stanie napisać coś takiego.... Schowałam zeszyt pod poduszkę i obiecałam sobie, że każdego wieczora będę zamieszczała tutaj swoje myśli.
___________________________________________
aaaaaa! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Słowa o Apollo i Dafne są wymyślone przeze mnie :D . Odniosłam się tutaj do Mitologia Greckiej J. P. bo akurat omawiamy w szkole :D. Ale wracając chciałam podziękować za tak liczne wejścia, i komentarze (mogłoby być ciut więcej ale nie będę narzekać) i zapraszam też do komentowania , wyrażania swojej opinii :>. Zapraszam na NEXT ♥

poniedziałek, 7 września 2015

3. Blue Dress

- Rose wstawaj ! - mama zaczęła potrząsać moją ręką
- Mhm- to było jedyne na co było mnie stać w tamtej chwili... która w ogóle godzina ?!
- Rose! Wstawaj ! Dzisiaj masz szkołę!- a po tych słowach w mgnieniu oka zerwałam się z łóżka na równe nogi  i razem z mamą poszłam do kuchni na śniadanie, chociaż ani trochę nie byłam głodna.
- Zrobiłam dziś twoje ulubione tosty - mama z uśmiechem usiadła na przeciwko mnie podsuwając mi talerz z jedzeniem.
- Dziękuję, ale...
- Ale? - mama patrzyła na mnie tym karcącym wzrokiem, co dało mi do zrozumienia że i tak będę musiała to zjeść, ale mimo to zawsze można próbować...
- Nie mam ochoty- westchnęłam
- Kochanie, wiem, że się stresujesz, ale chyba nie chcesz, żebym przyjeżdżała po ciebie już w pierwszy dzień szkoły tylko dlatego, że zasłabłaś bo nie zjadłaś śniadania- jak to zawsze mama wygrała...więc czy chciałam czy też nie musiałam zjeść śniadanie tak czy tak.
- Cieszę się, że zmieniłaś zdanie - mama uśmiechnęła się z wyższością.
Po zjedzonym posiłku poszłam na górę i od razu skierowałam się do łazienki, aby umyć zęby i wykonać makijaż (podkład, pomadka i tusz do rzęs) . Po wykonaniu porannej toalety, weszłam do pokoju w poszukiwaniu ubrań. Nie wiedziałam za bardzo co mogłabym założyć, więc zdecydowałam się na czarny, top  z krótkim rękawem, jeansy z wysokim stanem i białe krótkie conversy. Włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko pofalowane. Miałam jeszcze chwile więc usiadłam na łóżku i wywnioskowałam, że pójdę tam sama. Zawsze woziła mnie do szkoły mama, ale skoro zmieniam całe życie to czemu miałabym ominąć taki detal?
- Kochanie, ale na pewno? Zawsze cię zawoziłam ! - mama patrzyła na mnie z zmartwieniem wymalowanym na twarzy.
- Tak mamo, nie martw się. Dam sobie radę, obiecuję- uśmiechnęłam się i podeszłam ucałować ją w policzek.
- Do zobaczenia! Powodzenia !
- Pa! - krzyknęłam i wyszłam z domu.
Żeby dostać się do szkoły na czas musiałam jechać autobusem jak wszyscy inni.
*****
Kiedy stałam już przed wielkimi drzwiami ogromnej szkoły stres miał nade mną władzę, ale kiedyś w końcu tak czy inaczej musiałam wejść, więc teraz albo nigdy. Po przekroczeniu progu budynku, moim oczom ukazał się obraz uczniów ktorzy wszędzie się śpieszyli lub celowo próbowali się spóźnić na lekcje, byli też ci którzy już wychodzili ... Ja postanowiłam skierować się prosto do sali w której mam pierwszą lekcję. Gdy podeszłam pod klasę zobaczyłam więcej osób niż tylko moją klasę, poczułam, że przyciągłam sporą uwagę moją osobą, ze względu, iż jestem nowa w połowie roku szkolnego. Poczułam się strasznie niekomfortowo i zaczęłam się denerwować, do tego stopnia, że wszystko co miałam z rekach nagle z nich wyleciało. Nie zdązyłam kucnąć bo obok mnie zjawił się Chaz i pomogł mi wszystko pozbierać.
- Cześć Rose !
- Cześć Chaz, dziękuję za pomoc.
- Nie ma sprawy. Moja klasa ma z twoją łączenie, więc matematyki nie będzie dzisiaj na twoje szczęście- zaśmiał się na co ma mu zawtórowałam. - Chodź, przedstawię cię moim znajomym .
- okkeej. Przynajmniej będę już kogoś znała !
- Chłopaki, to jest Rose ! Opowiadałem wam o niej, moja sąsiadka.
- Witamy w naszej szzkole Rose - jeden z nich podszedł i ucałował wierzch mojej dłoni, na co ja jedyne się zarumieniłam.
- Tak, tak ja siedzę dzisiaj z Rose ! - Chaz objął mnie ramieniem i wszyscy poszliśmy do klasy. Przyznam, że jest bardzo przystojny ale nadal intryguje mnie chłopak  kawiarenki...
****
Po wyjściu ze szkoły odetchnęłam z ulgą, ale nie mogłam też narzekać bo w porównaniu z moją poprzednią szkołą tutaj mam niebo. Miałam kierować się prosto do domu, ale moje nogi zaniosły mnie totalnie gdzie indziej, Trafiłam do mojej kawiarenki w centrum, kiedy weszła zamówiłam moją ulubioną gorącą czekoladę i zajęłam moje stałe miejsce pod oknem. Upiłam łyk gorącej cieczy i uświadomiłam sobie patrząc w okno, że znalazłam się w tych samych okolicznościach co ostatnio. To samo miejsce, gorąca czekolada, taka sama pogoda i znów pada i kolejny raz ten sam chłopak. To dziwne, nawet bardzo, ale nie będę narzekać. On wygląda jak bardzo ładna zagadka, którą na pierwszy rzut oka ciężko rozszyfrować. Nie wiadomo co kryje się w jego wzroku i w głowie. Znów przyłapałam się, że cały czas na niego spoglądam, kiedy tylko spostrzegłam, że on złapał na tym mnie. Od razu odwróciłam wzrok w stronę szyby, ale za chwilę usłyszałam całkiem znajomy głos:
- Ten sam czas ...- chłopak uśmiechając się, wyszedł i zostawił mnie w osłupieniu. Czyżby myślał o tym samy co ja .. chyba że umie czytać w myślach.
**
Będąc już  domu zalegałam w salonie oglądając telewizor i jedząc mussli z jogurtem. Mama krzątała się po kuchni i zakładam, że coś gotowała na kolację. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi więc postanowiłam, że otworzę.
- Dzień Dobry !
- Cześć Rose- Chaz przywitał mnie i moją mamę, która była ubrana bardzo odświetnie
- Kochanie, idź się przebrać pani Sommers przyszla do nas z jej synem na kolację.
Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, poszłam na górę i chcąc czy też nie musiałam wybrać jaką sukienkę. Wybrałam niebieską na ramiączkach, przylegająca do ciała i do tego granatowe szpilki. Zeszłam na dół i zostałam od razu przywitana przez mamę Chaza.
- Słonko jak pięknie wyglądasz !
- Bardzo dziękuję pani Sommers- uścisnęłam ją tak jak ona mnie wcześniej
- Pięknie wyglądasz Rose - Chaz wstał od stołu, aby odsunąć dla mnie krzeszło na którym miałam zamiar usiąść, jej co za gentelman !
- Dziękuję Chaz.
_________________________________________________________________
Witam ! Prepraszam ! Dziękuję ! Przepraszam za takie opoźnienie ale musiałam wymyslać cały rozdział od nowa bo wcześniejszy zgubiłam :c. I dziękuję za tyle wyświetlen ponad 2 tysiące WOW ! STRASZNIE DZIĘKUJĘ ! :3 KOCHAM WAS ! i zapraszam dalej :)  ♥